Według danych Biblioteki Narodowej w ostatnich latach czytelnictwo w Polsce zaczęło powoli rosnąć. Ale rośnie głównie tam, gdzie nie pachnie papierem. Coraz rzadziej sięgamy po czasopisma w kiosku, coraz częściej po ekran. Subskrypcje cyfrowe, e‑magazyny, aplikacje – czytanie zmienia medium, a razem z nim zmienia się rytm.
W tym cyfrowym przyspieszeniu łatwo jednak pomylić treść z dostępnością.
Bo nie wszystko, co można przeczytać online, jest równie wartościowe. A nie każdy magazyn, który trafił do sieci, zabrał ze sobą swoją tożsamość.
Czytamy więcej, ale inaczej
Dane pokazują, że Polki i Polacy czytają więcej, ale głównie na ekranach. Znikają kioski, pojawiają się newslettery. Maleje sprzedaż drukowanych wydań, rośnie liczba subskrypcji cyfrowych. To dobry znak, ale też sygnał do refleksji: czy więcej znaczy lepiej?
W cyfrowym świecie treści bywają lekkie, szybkie i krótkotrwałe. W natłoku informacji łatwo przeoczyć te, które warte są dłuższego zatrzymania. Wśród magazynów kulturalnych w Polsce coraz wyraźniej zarysowuje się więc pytanie: jak odróżnić jakość od formy?
Czego oczekuje się od magazynu kulturalnego?
Magazyn kulturalny to nie tylko zbiór tematów, ale też sposób ich przedstawiania. To eseje, rozmowy, ilustracje, które nie mają jedynie informować, ale poruszać, budować przestrzeń do myślenia. Jakość to nie długość tekstu, ale jego rytm, język, sens. To estetyka słowa i obrazu.
Wśród magazynów kulturalnych w Polsce można dziś znaleźć wiele form — od tygodników z działami kulturalnymi po portale internetowe publikujące teksty o sztuce i społeczeństwie.. Ale rzadko kiedy trafia się na pismo, które cyfrową formę traktuje z tą samą troską, co wydanie papierowe.
Cyfrowe wydanie Przekroju — tradycja bez utraty jakości
Magazyn Przekrój od lat budował swoją tożsamość na uważności. Na stylu, który łączył refleksję z poczuciem humoru, eseistykę z rysunkiem, głębię z formą. W wersji cyfrowej nie stracił tych cech — przeciwnie, zyskał nowe narzędzia, by je wyeksponować.
Cyfrowa wersja oferuje dostęp do pełnych numerów, archiwów, ilustracji i tekstów, które nadal mają swój spokojny rytm. Layout został zaprojektowany tak, by czytanie przypominało doświadczenie papierowe – z marginesem, przestrzenią, miejscem na zatrzymanie.
Nie ma tu chaosu ani banerów. Są eseje, które nie starzeją się po kliknięciu, ilustracje, które komentują rzeczywistość, oraz tematy, które trafiają w punkt, ale nie celują w klikalność.
Kultura online może mieć głębię
Coraz częściej mówi się, że kultura przenosi się do internetu. Ale ważniejsze jest, jaka kultura tam trafia. Czy są to krótkie wpisy, galerie z podpisami, podcasty reklamowe – czy może coś bardziej złożonego?
W przypadku cyfrowego wydania Przekroju (https://przekroj.org/kategoria-produktu/prenumeraty-cyfrowe/) kultura nie traci na jakości, bo fundamentem pozostaje treść. To nie są materiały do przesunięcia kciukiem, ale do przeczytania. Przesłuchania. Doświadczenia.
Zajrzyj też do Sklepu Przekroju (https://przekroj.org/sklep/) , gdzie forma spotyka treść nie tylko w słowie, ale i w przedmiotach.
Ekran to nie przeszkoda
Nie trzeba rezygnować z technologii, by pozostać blisko kultury. Można korzystać z ekranu, nie rezygnując z refleksji. Czytać online bez utraty głębi. Słuchać podcastów bez pośpiechu. Patrzeć na ilustracje, które mówią więcej niż nagłówek.
Cyfrowe wydanie Przekroju pokazuje, że tradycja może odnaleźć się w nowym medium, nie tracąc sensu, stylu ani duszy.
Wpis gościnny.









